Grzegorz Pasiut: Wiedziałem, po co tu przychodzę

18.04.2019 13:20

Po zakończonym sezonie 2018/2019 Polskiej Hokej Ligi, porozmawialiśmy z jednym z najbardziej doświadczonych graczy TAURON KH GKS-u Katowice - Grzegorzem Pasiutem.

Jak minął ci rok w Katowicach? 

W Katowicach czuję się bardzo dobrze, stworzyliśmy świetną atmosferę. Przy naszej serii zwycięstw wszyscy czuli, że sytuacja nie mogłaby być lepsza. Ostatecznie rozegraliśmy ciekawy sezon, którego nie zakończyliśmy tak, jak sobie to zakładaliśmy. 

Co czujesz po zakończeniu rywalizacji? 

Czuję rozczarowanie. Myślę, że musimy bardzo dokładnie ten sezon przeanalizować i dowiedzieć się dlaczego finał rozgrywek oglądaliśmy przed telewizorem. To nie był łatwy sezon. Raz graliśmy lepiej, raz gorzej, po drodze dwa turnieje w Belfaście. W Pucharze Kontynentalnym wypadliśmy naprawdę dobrze, dlatego tym bardziej jesteśmy źli, że nie udało się osiągnąć sukcesu na naszym podwórku. To sprawia, że w Katowicach mamy jeszcze coś do zrobienia i chciałbym tu zostać, by zdobyć z GieKSą mistrzostwo. 

Jak ocenisz sezon z własnej perspektywy? 

Myślę, że w obecnej sytuacji każdy z nas czuje, że mógł zrobić coś lepiej i dać z siebie jeszcze więcej. Dlatego też nie mogę po prostu powiedzieć, że jestem zadowolony. Były lepsze i gorsze momenty, ale nie sądzę, by rozgrywki 2018/2019 były w moim wykonaniu słabe. Będąc na lodzie na pewno zostawiłem jakość, choć znacznie częściej grałem, gdy wyniku musieliśmy bronić grając w osłabieniach. Ostatecznie muszę jednak patrzeć przez pryzmat całej drużyny. Jak się cieszyć, skoro cel nie został osiągnięty?  

To był też dziwny sezon z uwagi na długą nieobecność w "Satelicie".

Już przed sezonem zdawaliśmy sobie sprawę, że większość czasu będziemy trenowali w Janowie i grali na wyjazdach. Co ciekawe wtedy seryjnie wygrywaliśmy mecze. Znacznie trudniej byłoby, gdybyśmy nie złapali takiej formy i musieli sobie radzić bez wsparcia naszych kibiców. Nie ukrywam, że w pewnym momencie czuliśmy się tymi wyjazdami zmęczeni. Potem jednak wróciliśmy do "Satelity" i złapaliśmy zadyszkę. Nie wiem dlaczego tak się stało, musimy to dokładnie przeanalizować. Cieszymy się, że mimo naszych wahań formy kibice cały czas nas dopingowali. 

Z racji tego, że byłeś jednym z liderów - czujesz większą odpowiedzialność za to, że nie udało się osiągnąć celu?

To normalne, że w najważniejszych momentach gra opiera się na najbardziej doświadczonych zawodnikach. Wiedziałem, dlaczego GieKSa chce właśnie mnie. Nigdy nie byłem obojętny na to, co działo się wokół. Odpowiadało mi to, że mam na swoich barkach ciężar odpowiedzialności. Uważam, że w minionym sezonie mieliśmy drużynę, którą było stać na mistrzostwo. Teraz trzeba wziąć się do pracy i naprawić błędy. 

Czy doświadczenie zdobyte za granicą sprawiło, że w polskiej lidze grało Ci się łatwiej? 

Polska liga zrobiła się wyrównana,a przez to na pewno ciekawsza. Pierwszych siedem/osiem drużyn prezentowało w tym sezonie poukładany hokej. Gdy stąd wyjeżdżałem to były dwie/trzy drużyny, które stanowiły o sile ligi. Jest znacznie więcej wymagających rywalizacji, więc pod tym kątem widać znaczącą różnicę.  

Jak ważną rolę w trakcie tego okresu odegrała twoja rodzina? 

Rodzina zawsze musi być ze mną. Na Białorusi byłem dwa miesiące sam i gdy dostałem tylko chwilę wolnego to od razu wracałem do domu. Lubię spędzać czas z bliskimi, to dla mnie odskocznia od tego, co robię na co dzień. Są dla mnie wsparciem w każdym momencie i cieszę się, że mam ich cały czas blisko siebie. 



Oficjalny partner Klubu
Przyjaciel GieKSy
Partnerzy
Polska Hokej Liga